Zapewne wiecie, że uwielbiam twórczość
autorki Agaty Przybyłek, a zwłaszcza, że mam słabość do jej
słynnej serii z domkami. Ogromnie cieszył mnie fakt, że ósmy już
,,domek” zostanie wydany w świątecznej odsłonie. Myślałam, że
będzie bardzo świątecznie, klimatycznie ale to, co przeżyłam w
trakcie tej lektury to totalne, emocjonalne roztrzaskanie...
Kiedy kończy się czytać książkę,
a łzy płyną po policzkach i pierwsze, co robisz to chcesz
podzielić się ze światem swoimi odczuciami, to wiedz, że była to
niesamowita lektura. Dawno nie miałam w sobie tak ogromnej potrzeby,
aby podzielić się przeżytymi emocjami.
Powieść ,,Gdybym Cię nie
spotkała” jest niezwykła, piękna, a zarazem bolesna.
Akcja książki toczy się bowiem w czasach II Wojny Światowej.
Poznajemy niezwykłą bohaterkę, która zrobiła więcej dla
drugiego człowieka niż może się wydać. Bohaterka, która swoim
postępowaniem jest definicją altruizmu (który jest zarazem głównym
motywem powieści). To właśnie fragmenty poświęcone tej
bohaterce, najmocniej poruszyły moje serce.
Akcja toczy się również w czasach
teraźniejszych, dwoje, zagubionych, samotnych ludzi, szuka swojego
miejsca na ziemi. Przypadek, krzyżuje ich drogi, ich historia jest
pełna ciepła romantyzmu, jednocześnie daje nadzieję, że każdy
kiedyś odnajdzie szczęście. Sielankowe momenty, były niczym
ukojeniem dla przeżywanych ogromnych emocji.
Kiedy dotarłam do setnej strony
powieści, coś zaczęło mnie w środku ściskać, takie wewnętrzne
przeczucie, że to jeszcze nie koniec. Nie pomyliłam się,
zakończenie sprawiło, że moje, czytelnicze serce roztrzaskało się
na milion kawałków.
,,Gdybym Cię nie spotkała”
przebiła
moją ukochaną ,,Dlatego od Ciebie odeszłam”,
niezwykłe jest to jak podobne emocje we mnie one wzbudziły, ale to
właśnie dziś, ósmy ,,domek” zajmuje pierwsze miejsce w moim
sercu...
Polecam!