,,Ale
ten dotyk czułam jeszcze przez całą powrotną drogę do auta. Było
to tak niewinne, ale jednocześnie intensywnie naładowane erotyzmem,
tęsknota za ciągiem dalszym, że po powrocie do domu doszłam do
wniosku, że chyba się zakochuje. Smak pierwszego pocałunku był
jak najlepsze smaki dzieciństwa."
Ewelina Miśkiewicz - Wszystko pod kontrolą
Ewelina Miśkiewicz - Absolwentka filologii polskiej ze specjalizacją krytyczno-literacką, która przez dłuższy czas była odzwierciedleniem jej największej pasji, czyli czytania i recenzowania książek. Wiele zmieniło się, kiedy postanowiła zostać pisarką. Odtąd nie wyobraża sobie życia bez tworzenia, dla którego inspiracji szuka w życiu oraz filmach i serialach, głównie obyczajowych (choć nie pogardza także dobrą sensacją). Lubi odpoczywać w trakcie długich spacerów nad morzem lub jeziorem, wszędzie tam, gdzie ma okazję trochę popływać. Jest wegetarianką i kocha zwierzęta. Obecnie posiada dwie kotki, ale w przyszłości chciałaby mieć również psa. Jej marzeniem jest zwiedzić Nowy Jork, którym zafascynowała się dzięki literaturze i filmom. Lubi smaczną kawę, najlepiej w towarzystwie dobrej lektury, w wygodnym fotelu i kotem na kolanach.
źródło:https://lubimyczytac.pl/autor/196167/ewelina-miskiewicz
W
związku z premierą najnowszej książki Autorki, która miała
miejsce 24.02.2021 zapraszam Was na wywiad.
CZ. Pani najnowsza
książka ,,Wszystko pod kontrolą" to między innymi wątek
przyjaźni. Jakie według Pani powinien mieć cechy
idealny przyjaciel?
E.M. Myślę, że
ideałów nie ma. I takie też są przyjaciółki w serii
zapoczątkowanej przez „Nagłą zmianę planu” oraz „Wszystko
pod kontrolą”. Każda z nich jest inna, ale mimo to się
przyjaźnią. Może właśnie o to chodzi, aby oprócz cech wspólnych
posiadać także różnice i pozwalać drugiej osobie, aby się od
nas nieco różniła, dawać jej swobodę do wyrażania siebie,
akceptować inność, nie próbować narzucać jej własnego stylu
patrzenia na świat, nie podporządkowywać sobie, być otwartym.
Uważam, że większość podziałów tworzymy sztucznie, za bardzo
trzymamy się własnych przekonań, nie pozwalając innym dojść do
głosu. Jeśli w drugiej osobie zobaczymy po prostu człowieka, a nie
nasze wyobrażenia na jego temat, to nie tylko uda się nam dojść
do porozumienia, ale może nawet zaprzyjaźnić. W przyjaźni ważna
jest więc otwartość. Ale też empatia, chęć do słuchania siebie
nawzajem, pomoc w sytuacjach kryzysowych, udzielanie sobie wsparcia,
czasem też trzeba pozwolić komuś odejść, nie wszystkie
przyjaźnie muszą trwać całe życie. Najważniejsze, aby każda z
osób czuła komfort.
Cz. Którą z
czterech bohaterek było Pani stworzyć najłatwiej? Lenę, Karolinę,
Ewę, czy może Ankę? Z którą z nich zaprzyjaźniłaby się Pani?
E.M. Fajnie w ogóle
byłoby się znaleźć w takiej paczce przyjaciółek, jaką
stworzyły sobie dziewczyny, dlatego nie potrafię wskazać
konkretnej, z którą najbardziej chciałabym się zaprzyjaźnić.
Napisałam już wszystkie części, więc mogę powiedzieć, że
chyba najtrudniej było mi się wczuć w Ankę, najbardziej
kontaktową i rozrywkową z dziewczyn. Ale postanowiłam zajrzeć w
nią trochę głębiej, zedrzeć z niej trochę tę maskę i wtedy ją
lepiej poczułam i zrozumiałam. Natomiast, o dziwo, najłatwiej było
mi pisać o Ewie, która prowadzi kompletnie inne życie niż ja. Ma
dom na przedmieściach, męża, dzieci, rodzinę, o której zdawała
się marzyć od zawsze. Czytelniczki i Czytelnicy poznają ją bliżej
jeszcze w tym roku.
CZ. Co poradziłaby
Pani osobie, która właśnie zawiodła się na bliskiej osobie?
Warto dać drugą szansę?
E.M. Czy warto? Różnie
z tym bywa, ale ja zawsze daję tę drugą szansę, nawet jeśli
kiedyś poczułam się zraniona, albo doszłam do wniosku, że ktoś
wobec mnie zachował się nie w porządku. Może to naiwne, ale mam
nadzieję, że ta druga osoba wyciągnęła jakieś wnioski, i jeśli
znów chce zaistnieć w moim życiu, to nie po to, aby zmarnować
kolejną szansę. Bo taka szansa może być okazją do zbudowania
czegoś nowego, ale opartego już na jakimś doświadczeniu,
wspólnych przeżyciach i wspomnieniach, to naprawdę jest dobry
potencjał. Może jednak, niestety, okazać się również
rozczarowaniem, bo ktoś wcale nie chciał niczego odbudowywać,
zadziałał impulsywnie, nie pomyślał, jaki skutek może odnieść
jego powrót. Albo, tak, jak w przypadku Leny i jej przyjaciela,
który nagle znów pojawił się w jej życiu, taka osoba wcale się
nie zmieniła, znów postępuje wobec nas tak samo. Co radzić
osobie, która zawiodła się na kimś bliskim? Jeśli jest chociaż
cień szansy, że relację można odbudować, warto spróbować dać
drugą szansę. Jeśli rana jest zbyt duża, dla własnego zdrowia
lepiej odpuścić, przeżyć czas rozczarowania, zaopiekować się
sobą. Dobrze, jeśli wówczas jest ktoś obok, taki prawdziwy
przyjaciel, który jest przy nas nie tylko z egoistycznych pobudek,
ale jest obok, bo naprawdę mu na nas zależy. Ja dodatkowo
rozczarowania przeżywam dość twórczo, dużo wtedy piszę, nawet
jeśli nie mam zamiaru tego nigdzie opublikować.
CZ. Teraz zmienimy
temat z przyjaźni na proces tworzenia książki. Najtrudniejszy
moment w trakcie pisania książki? Odwróćmy pytanie,
najprzyjemniejsza chwila w trakcie tworzenia?
E.M. Najtrudniejszy
moment zdarza się wtedy, gdy mam już trochę napisanego tekstu i
trzeba się pilnować, aby wątki się nie rozjechały, aby nie było
ich za dużo, aby nie zaburzyła się spójność tekstu, czyli
moment, kiedy ma się wrażenie, że powieść się wymyka, że
trudno nad nią zapanować. Jednak im więcej piszę, takie momenty
zdarzają się coraz rzadziej, pewnie wyrabiam w sobie jakąś
umiejętność panowania nad tym, o czym chcę opowiedzieć. Najmilej
jest wtedy, gdy o książce jeszcze myślę, o tym, co chcę
opowiedzieć, jakie sceny napisać, a także wtedy, gdy książka
wraca do mnie z uwagami redaktorskimi. Lubię poprawiać, zmieniać,
dzięki uwagom redaktorki dostrzegać inny potencjał tkwiący w
danej scenie, wątku, czy bohaterze. Nie mam też oporów przed
wprowadzaniem zmian, zwłaszcza, że zazwyczaj wychodzą one książce
na lepsze.
CZ. Ulubione
miejsce do pisania?
E.M. Piszę w
sypialni, w której oprócz łóżka, mam także biurko, a na nim
laptopa. Wszystko skierowane jest w stronę okna, lubię od czasu do
czasu oderwać wzrok od monitora i popatrzeć w niebo i drzewa
widoczne za oknem. Do niedawna znajdowała się za nim wieloletnia
morwa, na którą lubiłam spoglądać, przyzwyczaiłam się do niej
i w pewnym sensie towarzyszyła mi przy pisaniu każdej książki.
Jesienią w tamtym roku złamała ją wichura, co wprawiło mnie w
autentyczny smutek, pisanie kolejnej książki zaczęłam z pewną
nostalgią, ale w końcu poprzedni rok nikogo nie oszczędzał,
zniknięcie tego drzewa potraktowałam jako kolejny niefart, który
przyniósł poprzedni rok. Choć szczerze mówiąc dla mnie nie był
to jakoś szczególnie zły rok, przynajmniej przez pierwszą jego
połowę.
CZ. Bez jakiej
książki nie wyobraża sobie Pani życia? Jaka literacka historia
zainspirowała Panią do stworzenia własnego fikcyjnego świata?
E.M. Lubię sporo
książek, nie potrafiłabym wybrać jednej, bez której nie
potrafiłabym żyć. Na pewno jedną z ważniejszych książek, jakie
przeczytałam na przykład w tamtym roku był „Atlas chmur”.
Lubię takie powieści, z których mogę coś wynieść, jakąś
refleksję, które dodają otuchy i przywracają nadzieję.
Wymyśliłam serię „Babski wieczór”, bo pomyślałam, że warto
napisać coś o przyjaźni, o różnych kobietach, które mimo
wszystko się przyjaźnią i wspierają. Kiedyś lubiłam serial
„Seks w wielkim mieście”, pewnie trochę we mnie został, pewnie
stąd pomysł na cztery przyjaciółki, ale starałam się za bardzo
na nim nie wzorować.
CZ. Co w
najbliższym czasie czeka fanów serii ,,Babski wieczór"?
E.M. W tym roku z
pewnością wyjdzie jeszcze trzecia część, nad którą niebawem
zacznę pracować wraz z redaktorką. Potem będzie planowana część
czwarta, kończąca serię. A dalej czas pokaże, chyba chciałabym
napisać kolejną serię, także o kobietach, współczesną. Ale to
jeszcze sfera planów.
CZ. Odbiegając
już na koniec od tematu książek, co poza pisaniem lubi Pani robić
w wolnych chwilach? Co jest Pani siłą napędową do działania?
E.M. Kawa! Naprawdę
potrafi zdziałać cuda. Nic tak nie poprawia mi humoru, nie pobudza,
nie determinuje do działania, jak kubek kawy wypity rano w
towarzystwie dobrej książki. Poza tym siłą napędową potrafią
być dla mnie inni ludzie, tacy, którzy kierują w moją stronę
jakąś pozytywną energię, poświęcają czas na rozmowę ze mną,
czy choćby wymianę SMS-ów. Lubię czuć, że jestem dla kogoś
ważna, że interesuję kogoś nie tylko powierzchownie. Czyli chyba
po prostu lubię być doceniana. Sama też potrafię odwdzięczyć
się tym samym. Poza tym w wolnych chwilach czytam książki, oglądam
filmy, spotykam się z ludźmi, dużo spaceruję, latem uwielbiam
przebywać nad wodą. Głaszczę moje kocice i chyba nie ma momentów,
w których nic nie robię, bo nawet jak mam czas, żeby właściwie
tylko poleżeć i się ponudzić, to zaraz zaczynam to czymś
zapełniać, najczęściej pisaniem, bo to chyba lubię najbardziej.
Autorce Ewelinie Miśkiewicz, serdecznie dziękuję za poświęcony czas, a Was zapraszam do lektury książek ,,Nagła zmiana planu" oraz ,,Wszystko pod kontrolą.