SOREN SVEISTRUP - KASZTANOWY LUDZIK
PREMIERA: 02.10.2019
Fabuła:
PREMIERA: 02.10.2019
Psychopata terroryzuje Kopenhagę - krwawo morduje swe ofiary, a na miejscach zbrodni pozostawia ręcznie zrobione kasztanowe ludziki.
Policja szybko odkrywa, że ślady w tajemniczy sposób prowadzą do dziewczynki, która została uznana za martwą – chodzi o porwaną rok wcześniej córkę minister spraw społecznych. Do jej zabicia przyznał się pewien mężczyzna, a sprawę uznano za wyjaśnioną.
Tragiczny zbieg okoliczności, czy też te dwie sprawy faktycznie łączy coś mrocznego? Kim jest tajemniczy morderca? By ocalić niewinnych, detektywi muszą połączyć siły i toczyć walkę z czasem. Ponieważ szaleniec ma misję, która jeszcze się nie skończyła... Nikt nie jest bezpieczny!
źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B.
Policja szybko odkrywa, że ślady w tajemniczy sposób prowadzą do dziewczynki, która została uznana za martwą – chodzi o porwaną rok wcześniej córkę minister spraw społecznych. Do jej zabicia przyznał się pewien mężczyzna, a sprawę uznano za wyjaśnioną.
Tragiczny zbieg okoliczności, czy też te dwie sprawy faktycznie łączy coś mrocznego? Kim jest tajemniczy morderca? By ocalić niewinnych, detektywi muszą połączyć siły i toczyć walkę z czasem. Ponieważ szaleniec ma misję, która jeszcze się nie skończyła... Nikt nie jest bezpieczny!
źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B.
Moja opinia:
W środę 2.10.2019 miała miejsce premiera szumnie promowanej książki ,,Kasztanowy ludzik". Ogłoszony hitem tegorocznej jesieni. Promowana przez Wydawnictwo, jak i przez znane osoby. Powstała ciekawa, akcja. Poniżej możecie się z nią zapoznać.
Przyznaje, że cieszy mnie fakt kiedy w taki sposób promuje się czytelnictwo.
Ostatnim czasem rzadziej sięgam po thrillery, czy kryminały niż kiedyś. Jednak raz na jakiś czas, przychodzi mi ochota na coś mocniejszego. Tym razem padło na książkę, która zalała ,,instagramowy" świat. Pojawiło się wiele opinii pełnych zachwytów, więc miałam apetyt na naprawdę kawał świetnej książki. Choć jej gabaryty początkowo zniechęcają, ponad 550 stron, mała czcionka, to zabrałam się za lekturę. Czy dopisuje się do grupy zachwyconych czytelników?
NIESTETY ALE NIE.
Pierwsze sto stron mnie zaintrygowało na tyle, że nie wiedziałam kiedy tak szybko minęło. I nagle, coś zboczyło z toru, ciekawej książki. Zaczęła mnie nużyć, miałam wrażenie, że pewne rzeczy przeciągają się na siłę. Miałam ochotę zrezygnować, ponieważ zaczęła mnie wręcz nudzić. Wiele wątków, pomieszanie przez poplątanie i krótkie rozdziały, które mnie najbardziej irytowały. Ledwo wkręciłam się w dany moment, a tu już koniec i przeskok w zupełnie coś innego. Wybijało mnie to z rytmu czytania. Thulin i Hess to bohaterowie z którymi się nie polubiłam. Cała historia na długo nie zostanie w mojej głowie. Zabiorę się za czytanie następnej książki i o niej zapomnę. Była jeszcze jedna rzecz, która mnie męczyła to rozwleczony wątek polityczny. Jest teraz taki czas, że polityka to HOT temat i obecny jest dosłownie wszędzie.
Plusem w całości mojego marudzenia są makabryczne opisy zbrodni, one jako jedyne działały pobudzająco w trakcie najbardziej nużących momentów.
Żałuję, że nie wkręciłam się w ten świat ale nic na siłę. Oczywiście też nie neguje tego, że inni są nią zachwyceni. Ja do tej grupy nie przynależę.
Myślę, że to taki typ książki, gdzie każdy musi sam ją przeczytać, aby wiedzieć, co o niej myśli.
Widziałam w księgarni wydanie finalne. Ogromny plus za twardą oprawę i szatę graficzną, bo to akurat bardzo mi się spodobało. :P
W środę 2.10.2019 miała miejsce premiera szumnie promowanej książki ,,Kasztanowy ludzik". Ogłoszony hitem tegorocznej jesieni. Promowana przez Wydawnictwo, jak i przez znane osoby. Powstała ciekawa, akcja. Poniżej możecie się z nią zapoznać.
Przyznaje, że cieszy mnie fakt kiedy w taki sposób promuje się czytelnictwo.
Ostatnim czasem rzadziej sięgam po thrillery, czy kryminały niż kiedyś. Jednak raz na jakiś czas, przychodzi mi ochota na coś mocniejszego. Tym razem padło na książkę, która zalała ,,instagramowy" świat. Pojawiło się wiele opinii pełnych zachwytów, więc miałam apetyt na naprawdę kawał świetnej książki. Choć jej gabaryty początkowo zniechęcają, ponad 550 stron, mała czcionka, to zabrałam się za lekturę. Czy dopisuje się do grupy zachwyconych czytelników?
NIESTETY ALE NIE.
Pierwsze sto stron mnie zaintrygowało na tyle, że nie wiedziałam kiedy tak szybko minęło. I nagle, coś zboczyło z toru, ciekawej książki. Zaczęła mnie nużyć, miałam wrażenie, że pewne rzeczy przeciągają się na siłę. Miałam ochotę zrezygnować, ponieważ zaczęła mnie wręcz nudzić. Wiele wątków, pomieszanie przez poplątanie i krótkie rozdziały, które mnie najbardziej irytowały. Ledwo wkręciłam się w dany moment, a tu już koniec i przeskok w zupełnie coś innego. Wybijało mnie to z rytmu czytania. Thulin i Hess to bohaterowie z którymi się nie polubiłam. Cała historia na długo nie zostanie w mojej głowie. Zabiorę się za czytanie następnej książki i o niej zapomnę. Była jeszcze jedna rzecz, która mnie męczyła to rozwleczony wątek polityczny. Jest teraz taki czas, że polityka to HOT temat i obecny jest dosłownie wszędzie.
Plusem w całości mojego marudzenia są makabryczne opisy zbrodni, one jako jedyne działały pobudzająco w trakcie najbardziej nużących momentów.
Żałuję, że nie wkręciłam się w ten świat ale nic na siłę. Oczywiście też nie neguje tego, że inni są nią zachwyceni. Ja do tej grupy nie przynależę.
Myślę, że to taki typ książki, gdzie każdy musi sam ją przeczytać, aby wiedzieć, co o niej myśli.
Widziałam w księgarni wydanie finalne. Ogromny plus za twardą oprawę i szatę graficzną, bo to akurat bardzo mi się spodobało. :P
5/10
Szkoda że poziom książki spadł wraz z rozwojem fabuły. Mam ją i będę czytać. Jestem ciekawa, jak ja ją odbiorę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i zapraszam w moje skromne blogowe progi. 😊
Mam nadzieję, że bardziej przypadnie Ci do gustu niż mi.Pozdrawiam! :)
UsuńDzięki za szczerą recenzję.
OdpowiedzUsuńOpis fabuły mnie interesuje, więc pewnie przeczytam i sama się przekonam, jak ja odbiorę tę książkę. Jakoś umknęła mi do tej pory jej grubość. Oby nie okazała się bardzo zła, bo ja nigdy nie potrafię odłożyć książki, zanim jej nie doczytam do książki, a czytanie ponad 500 stron złej książki to tortura.
OdpowiedzUsuń